Już po dwóch latach doskonalenia swojego warsztatu jako grafik komputerowy Misz w 1997 roku zaczął prace jako art director przy projektach webowych. Przez lata pracował zarówno w firmach, jak i na zasadzie freelancu. Ostatnie 4 wiosny spędził na umowie manadżerskiej, aby od niedawna znów być na swoim. Zwolennik produktów z rodziny apple i jak sam mówi “Bardzo muszę się gryźć w język, żeby nie reklamować sprzętu z jabłkiem.” Głównie zajmuje się projektami na rzecz internetu, od czasu do czasu z jego portfolio można ściągnąć tapetę na pulpit albo ikony, a sam lubi czasem zobaczyć efekt swoich prac nie tylko na monitorze, ale również na papierze. W życiu prywatnym sam siebie określa jako flegmatycznego i lekko roztrzepanego gościa. Pracuje bez twardo ustalonych godzin pracy i nie lubi bezproduktywnie wysiadywać przed komputerem jeśli nie ma weny. Jak już na nią trafi, to w kilka godzin jest w stanie wykonać kilkudniową pracę.

Taki komentarz to komplement na portalach dla designerów. Prace Michała są rozpoznawalne już z poziomu miniatury. Jeśli zobaczysz stronę wykorzystującą bardzo duże jak na weba zdjęcia przycinane przez boki przeglądarki, duże i czytelne nagłówki i zabrudzone odpowiednimi brushami fotomontaże możesz w ciemno założyć że stronę zaprojektował Misz. Jedni uważają że to rutyna, inni odbierają jego prace jako niepowtarzalny i wypracowany przez lata styl. Michał mówi, że na efekt pracy składa się doświadczenie połączone z wymaganiami klienta. Jednak w każdej pracy widać “rękę” Misza. Nawet w najbardziej innowacyjnych projektach przebija się styl, pewnego rodzaju charakterystyka, która czyni go twórcą rozpoznawalnym. I to bardzo.

Na pewno styl Misza jest też wynikiem pewnych inspiracji. Jak każdy designer przegląda portfolia innych z tej sceny. Nie jest w stanie wskazać jednego guru, który by go najbardziej inspirował. Wśród ważnych dla niego nazwisk możemy znaleźć Jarka Nowakowskiego, Petera Jaworowskiego, Huberta Paderskiego czy Alexandra Zhukova. Uważa też, że w Polsce co raz lepiej ma się projektowanie pod internet. Kiedyś, kiedy był jeszcze czynnym moderatorem digart.pl, do kosza trafiało około 80% prac z galerii projektów internetowych. Obecnie niemal codziennie znajduje propozycję wartą uwagi. Znaczy jest lepiej.

Michał projektuje zarówno statyczne serwisy jak i pod flasha. Rozgranicza projekty na dwa rodzaje, wizerunkowe i niewizerunkowe. W tych pierwszych głównie kładzie nacisk na kreację, lecz oczywiście nie zapomina o funkcjonalności. W sytuacjach gdy projekt ma być narzędziem, a nie prezentacją, to pierwsze skrzypce gra użyteczność i nacisk na to, aby odbiorca czuł się jak najlepiej w wykonanym interfejsie.

Misz w wolnych chwilach jest autorem bloga. Traktuje go jako wentyl bezpieczeństwa względem emocji, jakie czasem się udzielają w pracy. Nie boi się opisywać na jego łamach problematycznych klientów i sytuacji jakie się przez nich wytworzyły. Nie traktuje takiej działalności jako narzędzia do zdobywania klientów, choć zdarzyło się, że dzięki swojej szczerości zdobył sobie zaufanie kilku kontrahentów. Mimo iż pisanie ma na celu chęć pozbycia się negatywnych emocji, internauci chętnie komentują.

Gdybym miał użyć jednego słowa, które by miało opisać Michała względem polskiej sceny webdesign, byłby to właśnie “weteran”. Sam już kilka razy słyszał, że powinien zmienić branżę i oddać swoje miejsce młodym. Jest wciąż najbardziej rozpoznawalnym designerem i jeszcze długo pozostanie w czołówce najlepszych projektantów webowych w Polsce.

Michała możesz znaleźć na :
Portfolio - www.misz.com | Blog – www.misz.net
Polecamy też serię tapet które ostatnio Misz udostępnił do ściągnięcia : http://misz.com/index.php/poster-imagination-or-madness/