Ta strona
korzysta
z cookies.
Dowiedz się więcej
OK

„Vlog to wyższa forma blogowania”rozmowa z Kamilem Newczyńskim

Chociaż sama nie ma konta na YouTube, tego vloga śledzi regularnie. Tym razem Magda rozmawia z Kamilem Newczyńskim, autorem SocialTalk.pl, zdaniem magazynu „Press”, jednym z najzdolniejszych vlogerów w polskiej sieci. Z rozmowy dowiecie się czym różni się społeczność YouTube’a od tej na Facebooku, czy do bycia vlogerem można się przygotować i co jest prawdziwą miarą sukcesu vlogera.

Magda

Dlaczego YouTube? Dlaczego akurat ten serwis wybrałeś jako swoją główną platformę zaistnienia w sieci? 

Kamil

Wybór YouTube’a nie jest związany z tym, że nie potrafię dobrze pisać, posługiwać się słowem pisanym - stoją za tym zupełnie inne przesłanki. Moim zdaniem, YouTube to po prostu wyższa forma blogowania, pozwalająca mi się  w pełni wyrazić: mogę pokazać swoje emocje, gestykulację - przez co jestem dla odbiorcy bardziej naturalny, autentyczny.

Widzowie mogą dzięki temu lepiej mnie poznać - odczytać więcej z mojej mimiki, gestykulacji. Proces „zapoznawania się” z publicznością przebiega znacznie szybciej niż na blogu. Tam notkę czyta się stosunkowo długo, a konstruowanie wizerunku autora na podstawie samego tylko tekstu, to proces złożony. Natomiast dzięki video, odbiorca może szybko określić, czy może utożsamiać się z autorem.

Dzięki vlogowi można szybciej zbudować społeczność niż poprzez zwykły blog. Jeśli ktoś jest charakterystyczny w swoim wyglądzie, w swoim sposobie bycia, zostanie szybko zauważony i zapamiętany.  Liczbę członków społeczności - subskrybentów, widzów,  którą na YouTube uzbiera w 4-6 tygodni, na tradycyjnym blogu - będąc ograniczonym tylko do tekstu - zbierałby dwa lata.

Widz obcuje ze słowami i wizerunkiem żywej osoby, a nie tylko jej tekstem. Wszystko jest więc zatem bardziej autentyczne. O wiele ciekawszym dla oka jest przecież ruchomy obraz, prawdziwa osoba z krwi i kości, niż słowo pisane czy statystyczna fotografia.

Magda

Nie uważasz, że w Polsce ciągle istnieje podział na blogo- i vlogosferę? Że one jeszcze się nie przenikają? 

Kamil

To prawda - chociaż ja próbuję to łączyć: i pisać, i kręcić filmy - vlogować. Dzisiaj ciągle jednak bloger utożsamiany jest ze swoim blogiem, swoją stroną, natomiast domem vlogerów jest ich kanał na YouTube. Większość vlogerów nie ma swojej strony, nie ma swojego bloga, ich społeczność jest skupiona wyłącznie na YouTube.

Nie ma więc wielu osób, które by te dwie formy aktywności w sieci łączyły. Dlaczego? Bo to po prostu trudne: trzeba i pisać, i kręcić filmiki. Jakkolwiek - istnieją i szanse - można „przerzucać” sobie odbiorców między platformami: ci, którzy przede wszystkim oglądają vlogi, zachęceni przez vlogera, mogą zajrzeć na YouTube, a ci, którzy wolą czytać, mogą skusić się i obejrzeć filmik. Nie jest to jednak reguła - odbiorcy moich treści na blogu, kanale na YouTube czy facebookowym fan page’u to w dużej mierze zupełnie inne osoby, zupełnie inne grupy, które - jasne, chcą być ze mną w kontakcie, i wybierają tę platformę, którą najlepiej czują, rozumieją, najchętniej z niej korzystają. 

Magda

Czy w takim razie Twoim zdaniem, aby vlogerzy zaistnieli szerzej w sieci, potrzebują swojej strony, tradycyjnego bloga?

Kamil

Przykłady wielu osób popularnych na YouTube wskazują, że to wcale nie jest konieczne. Posiadanie własnej strony czy bloga jest jednak o tyle dobre, że tworzy miejsce do osadzania swoich filmów. Na tę platformę mamy znacznie większy wpływ niż na platformy zewnętrzne - jak YouTube czy Facebook.

Magda

Mówiliśmy o różnicach w wykorzystaniu platform przez twórcę treści, a jak jest ze społecznościami? Czym się różni społeczność YouTube’a od tej skupionej na Facebooku?

Kamil

Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że te społeczności różnią się znacząco. Wynika to moim zdaniem przede wszystkim z różnicy w rodzaju treści dominującej na obu tych platformach, a także - nie zapominajmy o tym - z demografii.

Widzowie na YouTube są o wiele bardziej zaangażowani. Przy nawet kilkudziesięciu, kilkuset odsłonach, potrafię mieć 40-50 komentarzy. I to komentarzy bardzo rozbudowanych, odnoszących się do treści video, a nie wpisów lakonicznych typu „fajny filmik”. Przy kilku tysiącach odsłon na blogu nie mam tylu komentarzy - widać więc różnicę w zaangażowaniu odbiorców - to przede wszystkim. To samo na Faceboku - ten nieszczęsny edge rank sprawia, że nie z każdą treścią docieramy do fanów - osób, które polubiły stronę. Zaangażowanie też nie jest tak duże, jak  na stronie odtwarzania filmu.

Na YouTubie nie ma edge ranka, więc o ile ktoś zasubskrybował mój kanał i loguje się chociaż 1-2 razy w tygodniu, ciężko by przegapił moje filmy. Oczywiście, one mogą umknąć w aktualnościach, ale w odróżnieniu od Facebooka, na pewno nie ze względu na algorytmy (affinity, edge rank, itd.).

Dodatkowo YouTube przesyła biuletyny raz w tygodniu, którymi przypomina, co nowego wydarzyło się na zasubskrybowanych kanałach. YouTube daje mi więc o wiele większe możliwości darmowej promocji treści wewnątrz tego organizmu i społeczności, niż robi to Facebook. A przypomnijmy, że liczba aktywnych użytkowników w Polsce w obu serwisach jest niemalże identyczna.

Magda

Jakie różnice w tych wszystkich platformach sprawiają, że społeczność YouTube’a jest tak wyjątkowa? 

Kamil

YouTube jest takim żywym organizmem: aktywnym, w którym mnóstwo się dzieje, ale stosunkowo zamkniętym na zewnątrz.  Jakkolwiek działa o wiele skuteczniej niż Facebooku. Przede wszystkim - ma dużo lepszą wyszukiwarkę. Wystarczy wpisać jakąś frazę: na Facebooku nie wyskoczą nam w wynikach fan pages, które są tak otagowane, natomiast na YouTube - tak to właśnie działa, takie rezultaty wyszukiwania otrzymujemy.

Wyszukiwarka na YouTube działa mniej więcej na tych zasadach, co Google, choć oczywiście, nie da się filmików do takiego stopnia pozycjonować (chociaż oczywiście, w pewnym zakresie jest to możliwe).

Dodatkowo, YouTube w „polecanych filmikach” proponuje treści rzeczywiście podobne - które mają podobne tytuły, podobne tagi. Na Facebooku w bocznej kolumnie mamy opłacone reklamy - to Facebook więc, a raczej - reklamodawcy, narzucają nam co mamy obejrzeć.

Natomiast YouTube to łańcuch, chmura połączonych tagów, organizmów, które pozwalają użytkownikom łatwiej odnaleźć w platformie te treści, które ich interesują.

Na Facebooku pozyskiwanie fanów, odbiorców, wymaga przede wszystkim dużo większych zasobów - więcej czasu i pieniędzy niż na YouTube.

Ponieważ korzystam z kilku platform, trudno mi stwierdzić jednoznacznie, że społeczność YouTube jest zdecydowanie lepsza pod względem jakości. Wynika to z prostej przyczyny: często moi fani z Facebooka nie mają aktywnego konta na YouTube, natomiast ci, którzy angażują się w komentowanie na YouTube, rzadko decydują się na wypowiedzi na Facebooku.

Nigdy mi jednak specjalnie nie zależało na tym, żeby przenosić społeczności z jednej platformy na drugą: nawet bardzo aktywnym użytkownikom mediów społecznościowych trudno jest codziennie logować się na Google Plus, Facebooka, Pinterest, YouTube, Twittera itd. Jeśli ja jestem obecny na kilku platformach - YouTube, blogu i Facebooku, to użytkownicy mogą swobodnie wybrać ten sposób pozostawania ze mną w kontakcie, który odpowiada im najbardziej.

Magda

Jak Twoim zdaniem mierzyć sukces na YouTube? 

Kamil

Podstawowymi miernikami sukcesu na YouTube są oczywiście liczba subskrypcji i liczba odsłon.  To nie tyle główny miernik, co może jednak - moneta przetargowa na YouTube.

Jednak zupełnie subiektywnie mówiąc - nie przeceniałbym tak bardzo liczby subskrybentów. Nie zapominajmy, że video można zawsze gdzieś osadzić - za pomocą funkcji embed - w ten sposób rozprzestrzeniając treść w sieci.

Nawet vloger, który ma stu czy dwustu subskrybentów - stałych, wiernych widzów, może nakręcić video, które będzie bardzo popularne - właśnie dzięki embedowaniu na innych stronach. Ci, którzy ten film obejrzą na innych blogach czy stronach www , nie będą subskrybentami, jakkolwiek treść i samego vlogera, będą kojarzyć. Może z czasem będą próbowali go znaleźć na YouTube. Video jest bardzo nośne - ze względu na formę ma duży potencjał bycia viralem.
Jednym filmikiem może świata się nie zawojuje, ale kilka dobrych, kreatywnych, nośnych pomysłów, może przynieść znaczny wzrost w statystykach vlogera.

Nie zapominajmy, że sama liczba subskrybentów nie świadczy o sukcesie vlogera - istotny jest całokształt jego postrzegania.

Większość vlogerów to ludzie młodzi, którzy swoje filmy tworzą we własnych czterech ścianach. Jednak branża postrzega vlogerów w znacznie bardziej całościowy sposób: gdzie i z kim bywa, kogo zna, w jakich miejscach się pojawia.

Ja będę jednak trochę bronił wizerunku vlogera, który nie jeździ, nie pokazuje się, nie lansuje się za wszelką cenę, który żyje w swojej społeczności na YouTube,  w której jest bardzo, bardzo wpływowy.

W końcu to właśnie budowanie relacji w społeczności, a nie nabijanie sobie statystyk, świadczy o tym, jaki vloger ma rzeczywiście wpływ. Dlatego ja staram się odpowiadać na każdy komentarz, jestem zwolennikiem tzw. podejścia jakościowego - niezbyt kręci mnie pompowanie sobie statystyk tłumem, na który trudno mieć jakikolwiek wpływ.

Wolę więcej czasu poświęcić kilkunastu osobom i wejść z nimi w pogłębioną dyskusję, albo nagrodzić te osoby, które już u mnie aktywnie komentują przez pewien czas, niż - przykładowo - robić konkurs, który ściągnie na moje kanały mnóstwo „zawodowych konkursowiczów”, zupełnie niezainteresowanych, co mam do przekazania.

Pójście na ilość to ślepa uliczka. Na co mi tłum, motłoch, któremu gdzieś dzwonią dzwony, tylko nie wie, w którym kościele? Ja stawiam na ludzi, którzy obudzeni w środku nocy będą w stanie wyrecytować nazwę mojego blogu i powiedzieć, z czym to się je.

Magda

Stawiasz swoim widzom jednak wysokie wymagania...

Kamil

[śmiech] Trochę tak. Wynika to oczywiście z obranej przeze mnie strategii jakościowej. Nie mam zupełnie presji na to, ilu będę miał subskrybentów czy odsłon.  Nie chcę być nastawiony na wielkie cyfry, bo wiem, że mój blog nie jest dla każdego. Tak jak nie każdemu dane jest noszenie oryginalnego Rolexa

Stawiam sobie i innym duże wymagania - ale wiem, że to, co robię, jest bardziej ideowe: to żadna kreacja, żeby się dobrze sprzedawać na YouTube. Ja mam tę przewagę na innymi, że nie jestem obliczony na zysk, na popularność, na liczby. Nie mam żadnych ograniczeń – jestem tym, kim jestem naprawdę, a nie tym, kogo najchętniej oglądałaby masa.

Magda

W takim razie: czy każdy może zostać vlogerem? Wystarczy nagrać filmik z kamerki w laptopie i już jesteśmy vlogerami?

Kamil

Na pewno nie było tak, że wstałem pewnego dnia i pomyślałem: „o, dzisiaj założę sobie vloga”.  Nie planowałem jednak tego zbyt szczegółowo - nie określałem szczegółowych strategii czy założeń, za to bardzo uważnie obserwowałem to, co dzieje się na YouTube - także tym zagranicznym. Doskonale wiedziałem, co się dobrze sprzedaje, ale chciałem być przede wszystkim sobą.

Oczywiście, część bardzo popularnych filmików, to te nakręcone przypadkiem, chwytające moment - muszą mieć jednak w sobie coś na tyle unikatowego, że przyciągną widzów. O ile to dobry pomysł na rozpoczęcie przygody z vlogowaniem, nie sprawdzi się to raczej na dłuższą metę.

Nie potrzeba do tego sprzętu za nie wiadomo jakie pieniądze: wystarczy sprzęt za 1,5 - 2 tys. złotych. Poza tym - nauka montażu, płynnej obsługi kamery to także aspekty, które trzeba uwzględnić przy rozpoczęciu vlogowania. Najlepiej jednak uczyć się przez praktykę. Cenny jest także feedback od widzów.

Magda

Czy Twoim zdaniem bycie vlogerem jest naturalnym, kolejnym krokiem w byciu blogerem? Blogerzy będą masowo stawali się vlogerami?

Kamil

Media społecznościowe są bardzo dynamiczne i kierunki ich rozwoju są czasami zaskakujące. Wydaje mi się jednak, że nie będzie masowego wysypu blogerów, którzy porzucą tekst dla video. Po prostu: część osób nie lubi blogów „gadanych” - wolą tekst.

Pamiętajmy jednak, że w coraz większej mierze korzystamy z internetu mobilnego, a przeczytanie bloga jest ciągle znacznie łatwiejsze niż obejrzenie video, bo - na przykład - nie mamy przy sobie słuchawek. 

Magda

Będziesz dalej stawiał na ten dualizm - bycia równocześnie blogerem i vlogerem? 

Kamil

Moja aktywność na obu tych platformach rozkłada nie opiera się na proporcjach 50:50 - czasami bowiem częściej dodaję wpisy na blogu, robiąc sobie przerwę od tworzenia filmików, a w innym okresie - kręcę więcej filmików na vloga.

Wiem jednak, że niewiele jest w polskiej sieci osób, które są aktywne w obu tych sferach - blogo- i vlogosferze, bo po prostu wymaga to dużo pracy, a przede wszystkim - dobrej organizacji czasu. 

Dziękuję za rozmowę, a czytelników studiumprzypadku.com pozostaje tylko zaprosić do odwiedzenia bloga (http://socialtalk.pl) , vloga (http://www.youtube.com/user/socialtalkpl) i fan page’a (http://www.facebook.com/socialtalkpl) Kamila 

Kamil sam o sobie

Nazywam się Kamil Newczyński, prowadzę bloga i vloga. Jestem znanym ekspertem od wszystkiego, który uczy się, ruszając tylko ustami w sieci. Czytelnik i widz samego siebie, wiecznie niespełniony pismak, którego bełkot można przeczytać w jakiś mało znaczących serwisach i prasie branżowej oraz mainstreamowych portalach.

Bardzo często wysiadam na stacji sardonizm, gdzie uprawiam terapię szokową. Stosuję przy tym wysublimowane sformułowania, które w dosadny i bezpośredni sposób opisują rzeczywistość. Nienawidzę kiczu, umysłowego lenistwa i grzecznej miernoty.

Zostawiam w sieci trwałe ślady, zgrabnie łącząc pasję do podróży i turystyki z uzależnieniem od mediów społecznościowych. Na moim blogu mówię prosto w oczy, bezkompromisowo, nie pozostawiając złudzeń. Ale jeszcze nikt mi nie udowodnił, że robię to dobrze. Mam tylko dowody, że robię to bardzo dobrze.

Gościnne
Autor:
Gościnne

Spodobał Ci się tekst?
Zapisz się do newslettera!

Przeczytaj też:

Wszystkiego najlepszego... dla mnie!

Każdy z nas obchodzi raz w roku jedno święto. Na 100%. Jeśli nawet nie, to wspomni ten dzień z przeszłość. Nawet ja, który jestem do większości dni wolnych nastawiony negatywnie, świętuję tę jedną datę w kalendarzu. Mowa oczywiście o urodzinach. Ich nieodłączną częścią, są życzenia jakie składają nam znajomi i rodzina. W większości jednak życzenia, które nie mają jakiegokolwiek znaczenia...

... czytaj więcej
Skomentuj wpis:
Tomek
Dzięki za dotarcie do samego końca.
Teraz pora na like, komentarz lub kolejny artykuł. Klikasz? :)